1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.

Call of Duty psuje graczy – twierdzi twórca Red Orchestra 2

Temat na forum 'Kosz' rozpoczęty przez NikoBellic91, Marzec 14, 2013.

  1. NikoBellic91

    NikoBellic91 Xbox One Xbox One Użytkownik

    Dołączył:
    Grudzień 22, 2009
    Posty:
    2891
    Polubienia:
    691
    Punkty za osiągnięcia:
    113
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Tokyo
    [​IMG]

    Nie ma co ukrywać, Call of Duty jest najlepiej sprzedającą się marką pierwszoosobowych strzelanin wszechczasów. Od kilku lat każda kolejna odsłona cyklu bije rekordy popularności, mimo niewielkich zmian w rozgrywce. Czy tego chcemy, czy nie, sukces serii zapoczątkowanej przez studio Infinity Ward ma ogromny wpływ na kształt większości dzisiejszych FPS-ów. Co o stanie gatunku pierwszoosobowych strzelanin myśli John Gibson, prezes studia Tripwire, odpowiedzialnego m.in. za Red Orchestra 2?

    W rozmowie z wysłannikiem serwisu PC Gamer, Gibson przyznał, że cieszy go powrót do jednoosobowych, nieliniowych strzelanin RPG, w stylu Deus Ex, czy Fallout. Z drugiej strony martwi go stan wieloosobowych FPS-ów pokroju Call of Duty.

    Na poparcie tych słów Gibson opowiedział o swoim doświadczeniu z grupą znajomych fanów Call of Duty. Tworząc tryb akcji do Red Orchestra 2 chciał sprawdzić, czy będą się oni dobrze bawili w czymś, co łączy casualowość CoD-a, ze stylem rozgrywki znanym z RO2. Dlatego poczuł się zdołowany, gdy okazało się, że kręcili oni nosem na wszystko, co odróżniało się od ich ulubionej gry. Słysząc narzekania na najróżniejsze aspekty rozgrywki – takie jak nieco słabsza moc broni, czy fakt, że postać nie rozpoczyna sprintu na pełnym gazie, ale musi się najpierw rozpędzić – doszedł do wniosku, że gracze przyzwyczajeni do mechaniki Call of Duty, nigdy nie będą zadowoleni z czegokolwiek innego.

    [​IMG]

    Zarzuty Gibsona co do produkcji ze stajni firmy Activision ciągną się dalej. Twierdzi on, że Call of Duty przesadnie niweluje różnicę w umiejętnościach graczy dodając do rywalizacji mnóstwo przypadkowości. Jest to wynikiem umieszczania w grach broni z ogromnym polem rażenia, których obsługa nie wymaga żadnej wprawy, losowego respawnu oraz całej masy urządzeń bojowych, które robią brudną robotę za gracza. Z tego powodu nieco bardziej realistyczne produkcje, pokroju Red Orchestra 2, są odrzucane przez graczy, którzy nie mogą się odnaleźć w rzeczywistości, gdzie nie są w stanie bez większego problemu zdominować innych za pierwszym posiedzeniem. Według Gibsona sekret Call of Duty tkwi w tym, że pozwala ono nawet słabym graczom poczuć słodki smak zwycięstwa.

    Gibson ubolewa, że w ten sposób gry nigdy nie osiągną odpowiedniej głębi. Jego zdaniem strzelaniny powinny wywoływać u graczy napięcie i strach przed śmiercią. Bez tego, jak mówi, „zwycięstwo jest płytkie”. Pomocne w osiągnięciu takiego efektu byłoby zmuszenie grającego do podejmowania ryzyka, do położenia na szali czegoś znacznie cenniejszego niż kilku sekund straconych w oczekiwaniu na odrodzenie. Osiągnięcie sukcesu poprzez własne umiejętności, zamiast karmienia się zwycięstwem podawanym przez dewelopera na tacy.

    Czy i Wam również brakuje podobnych doznań w multiplayerowych FPS-ach? Czy Waszym zdaniem Gibson ma trochę racji, czy może jego zarzuty są niczym innym jak manifestacją zazdrości?​

    Źródło: Call of Duty psuje graczy

    Co osobiście sądzę o wypowiedzi pana Gibsona? On nie ma trochę racji, tylko w 100%
     
Wczytywanie...

Poleć forum