1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.

Coś na poprawe humoru :)

Temat na forum 'Kosz' rozpoczęty przez Ckyoshi, Luty 9, 2012.

  1. Ckyoshi

    Ckyoshi Użytkownik Użytkownik

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2012
    Posty:
    24
    Polubienia:
    0
    Punkty za osiągnięcia:
    1
    Miasto:
    Olsztyn
    Posiadam.

    Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocie.

    Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy- a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem.

    Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki- nie nastręcza mi to wiele problemów.

    Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj- niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć.

    Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, *********ać więc. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane- ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść- taka technologia po prostu.

    Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę *********ł- a wtedy wiadomo- wąż.

    Dobrze więc- uporządkuję- żona- delegacja, ja praca- wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem- ja toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni- więc spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały s******l jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja *******ę. Nie ni ****a to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest ***** za duży- żeby przejść tym syfonem.

    Ale słyszę tylko *****t- oż ***** no to nie mogło mi się zdawać- coś ciężkiego poszło w pion. ***** wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot ***** popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek. Lecę ***** na dół do piwnicy- choć może powinienem od razu do schroniska- zanim wróci moja żona- nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego s******la z białą krawatką, nie było jej kilka dni może się nie połapie.

    Ale **** – najpierw do piwnicy- zbiegam po schodach, słucham coś drapie w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy- jest *****, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie- to **** przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za ****a trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici kici. Ni ****a, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten ***** głąb zamiast przyjść do mnie to ***** chce iść tam skąd przyszedł czyli do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół.

    No po*****o i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem- i ni ****a- uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda- fight fire with fire- ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla- geberit i woda w dół- bombs gone. I bieg do piwnicy.

    Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało.

    Wbiegam do piwnicy i ***** koniec świata. Nie ma moich deszczułek- no może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w **** i kota też nie słychać już.

    Ja *******ę. ***** gdzie ta rura teraz idzie- coś mi świtnęło, że kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów- może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę, jest studzienka- mam nadzieję, że to od mojego domu.

    Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na ulicy- mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny- poszło aż zakurzyło.

    Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie.

    Smród jak cholera ale złażę tam- ciemno jak w *****, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. ***** mam w aucie, ****owa ale może starczy.

    Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije- przywykłem po chwili. Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja *******ę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.

    Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w *****. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie w*******ił bo na ulicy ciemno.

    Sąsiad *****- ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz **** złamany stoi i się dopytuje.

    Co mam mu ***** powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację?

    Idźżesz w **** pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach- a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech ma za swoje.

    Wracając do kota- bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe- więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie.

    ***** drugi sąsiad przyszedł- po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa- ***** ludzie to są barany.

    Idę do domu, obie wanny pełne, ognia- spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma ****a to go musi wygonić albo utopić.

    Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego s******la dalej nie wylało z kąpielą.

    ***** mać- urwało się wszystko w ***** i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki- w ****- jak się to gdzieś przytka to będę miał prze******.

    Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten *******ony dekiel.

    Wchodzę- a ten s******l kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja *******ę! Jak on ***** wyszedł- którędy? Ano ***** wziernikiem w piwnicy- zostawiłem otwarty. Ja ***** stoję i marznę a ten gnój tarza się w mojej pościeli. Za*****. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości włazi na mnie. ***** mać. Przynajmniej kuleje.

    Straty- za****** łazienki, w obu przelała się woda z wanien, za****** piwnica- bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wy******a, brezent z reklamą firmy- poszedł w ****, latarka- w ****, pogrzebacz w ****.

    Afera na ulicy jak ****.

    Przepraszam za tą cenzurę, mam nadzieje, że każdy się domyśli co wstawiać w ***** :d:d:d
    miłego czytania :)

    WERSJA BEZ CENZURY TUTAJ: http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=292606494125985&id=100001299097687 :)
     
  2. Lotnik421 Xbox One

  3. bembenos

    bembenos V.I.P V.I.P Użytkownik

    Dołączył:
    Grudzień 27, 2009
    Posty:
    707
    Polubienia:
    51
    Punkty za osiągnięcia:
    28
    Stare jak węgiel i mało śmieszne jak dla mnie :p
     
  4. rowerser

    rowerser Sialalalalallalal V.I.P XBOX MANIAK Użytkownik Game Master

    Dołączył:
    Lipiec 10, 2008
    Posty:
    586
    Polubienia:
    141
    Punkty za osiągnięcia:
    43
    Miasto:
    Kozie Byki
    hahhahahahahahhahahahahahahhahahahaha.....po pierwszym zdaniu pomyślałem "co mnie obchodzą jakieś problemy małżeńskie ? po drugim zdaniu zrobiłem pop corn i zacząłem czytać :D hahahahahha Dobra historia, uśmiałem się okrutnie :) Brzmi jak scena z filmu.
     
  5. Ckyoshi

    Ckyoshi Użytkownik Użytkownik

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2012
    Posty:
    24
    Polubienia:
    0
    Punkty za osiągnięcia:
    1
    Miasto:
    Olsztyn
    :)....
     
  6. Ckyoshi

    Ckyoshi Użytkownik Użytkownik

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2012
    Posty:
    24
    Polubienia:
    0
    Punkty za osiągnięcia:
    1
    Miasto:
    Olsztyn
    stare, ale jare, są gusta i guściki kolego :)
     
  7. bembenos

    bembenos V.I.P V.I.P Użytkownik

    Dołączył:
    Grudzień 27, 2009
    Posty:
    707
    Polubienia:
    51
    Punkty za osiągnięcia:
    28
    Pewnie, że tak więc zauważ, że zaznaczyłem "jak dla mnie" :)
     
  8. Ckyoshi

    Ckyoshi Użytkownik Użytkownik

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2012
    Posty:
    24
    Polubienia:
    0
    Punkty za osiągnięcia:
    1
    Miasto:
    Olsztyn
    widzę :) też napisałem to z myślą "bez obrazy" :)
     
  9. Rafau666

    Rafau666 Xbox One Xbox One Użytkownik

    Dołączył:
    Październik 9, 2010
    Posty:
    3497
    Polubienia:
    465
    Punkty za osiągnięcia:
    83
    Miasto:
    Stary Sacz
    Z pomocą Ivony "przeczytałem" . Dobre:biggrin:

    :biggrin:
     
  10. Ckyoshi

    Ckyoshi Użytkownik Użytkownik

    Dołączył:
    Styczeń 10, 2012
    Posty:
    24
    Polubienia:
    0
    Punkty za osiągnięcia:
    1
    Miasto:
    Olsztyn
    hehehehe :p można i tak :p
     
  11. JaZz

    JaZz PlayStation 4 Ryżownik V.I.P XBOX MANIAK Użytkownik

    Dołączył:
    Luty 7, 2010
    Posty:
    1963
    Polubienia:
    359
    Punkty za osiągnięcia:
    83
    niezłe, niezłe :)
     
  12. z0nk31

    z0nk31 Banned V.I.P Pomocnik Użytkownik Game Master PSforum.pl

    Dołączył:
    Maj 6, 2011
    Posty:
    4925
    Polubienia:
    958
    Punkty za osiągnięcia:
    113
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Łódź
    ale się uśmiałem hahahahahaha, niezłe :D
     
  13. mmatizz

    mmatizz Użytkownik Użytkownik Świeżak

    Dołączył:
    Luty 19, 2012
    Posty:
    11
    Polubienia:
    2
    Punkty za osiągnięcia:
    3
    Dobre, uśmiałem się :D
     
  14. Altres

    Altres V.I.P V.I.P Użytkownik

    Dołączył:
    Marzec 23, 2009
    Posty:
    2387
    Polubienia:
    130
    Punkty za osiągnięcia:
    63
    Miasto:
    Głuchołazy
    Dobre, dawno się tak nie uśmiałem.
     
Wczytywanie...

Poleć forum