1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.

Gry z serii LEGO

Temat na forum 'Gry' rozpoczęty przez Krakoos, Grudzień 30, 2014.

  1. Krakoos

    Krakoos Xbox One Xbox One XBOX MANIAK Użytkownik

    Dołączył:
    Lipiec 2, 2014
    Posty:
    325
    Polubienia:
    161
    Punkty za osiągnięcia:
    43
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Basildon
    W związku z niedawnym pytaniem „od której gry Lego zacząć” chciałbym poświęcić kilka słów na spisanie moich doświadczeń z grami wydanymi przez wytwórnię Traveller's Tales, spróbuję wytłumaczyc ich fenomen, wskazac prawdziwe perełki i zachęcic do rodzinnego grania.

    Ciężko zliczyć wszystkie godziny spędzone przy grach tej serii. Nasza przygoda rozpoczęła się w 2007 wraz z Lego Gwiezdne Wojny – Kompletna Saga. Od razu na początku muszę wyjaśnić, iż by licznik pokazywał 100% trzeba gry LEGO przejść conajmniej 2-3 razy. Pierwsze zapoznanie się z fabułą jest jakby przystawką. Prawdziwa zabawa rozpoczyna się w tzw. FREE PLAYu, czyli swobodnej grze. Można wtedy zmieniać dowolnie swoją postać i docierać do miejsc, które z grze fabularnej były najzwyczajniej poza zasięgiem. Natomiast po ukończeniu po raz drugi wszystkich etapów zwykle okazuje się, że pominęliśmy sporo „znajdziek” i zabawa rozpoczyna się kolejny raz. Ktoś z doświadczniem wie, że wykrywacz wszelakich znajdziek jest kluczem do odnalezienia ukrytych klocków.

    Wracając do meritum, poruszanie się postaciami LEGO w universum Gwiezdnych Wojen to byl strzał w dziesiątkę i procentuje do dziś. Prosty pomysł wypalił w 100%. Jako fan Star Wars bawiłem się świetnie, przeżywając moje ulubione przygody zbudowane z klocków LEGO. Gra miała mnóstwo większych i mniejszych błędów, ale wynagradzała to oferując dużo więcej niż tylko dobrą zabawę. Moja starsza, 2 letnia wtedy, córka jedyne co robiła, to przewracała się Star Trooperem zaśmiewając w chichotki.

    W swobodnej grze dochodziło do wesołych sytuacji gdy każdy z grających jako Darth Vader walczył przeciwko... Vaderowi. Wszelkie kombinacje były dopuszczone. To jest chyba coś o czym marzą nie tylko fani Gwiezdnych Wojen. Przeżyć wszystkie bitwy, pilotować Sokoła Millenium, niszczyc wszystko mieczem świetlnym, korzystać z mocy, strzelac miotaczami laserów itd.

    Lego Star Wars przetarło szlak i kwestią czasu było powstanie kolejnych produkcji.

    Następną w jaką grałem był Lego Indiana Jones, kolejne arcydzieło wytwórni Traveller's Tales. Jeśli ktoś porówna Lego Indiana Jones z Lego Marvel popuka się w czoło czytając te słowa. Jakie arcydzieło? Archaiczna, liniowa do bólu rozgrywka, koszmarne zachowanie kamery, kiepskie detale itp. Nie ma to znaczenia. Przygody najsłynniejszego podróżnika w świecie LEGO sprawdziły się w 100%. Kultowe sceny umieszczone w scenerii lego, specyficzne poczucie humoru, wesołe przerywniki, ta gra to praktycznie same zalety. Sterowanie Indianą, korzystanie z bata, czy rewolweru, co tu się może nie podobać?! Brak słów by wyrazić jaką frajde daje poszukiwanie Arki Przymierza, czy Świętego Graala w kooperacji z członkiem rodziny w świecie zawładniętym klockami Lego.

    Jasnym okazało się, że Traveller's Tales będa brać na tapetę największe produkcje filmowe, które każdy z nas zna, oglądał dziesiątki razy i tylko czeka by znaleźć się w nim jeszcze raz choćby z odrobina kontroli nad wydarzeniami w świecie zbudowanym z małych klocków. Pozostawało pytanie, co będzie następne?

    W tym samym roku ukazała się gra Lego Batman: The Video Game. Oparta bardziej na serialu, mało znanym w naszym kraju, niż na głośnej produkcji Tima Burtona. Wprowadzono kilka urozmaiceń jak kombinezony Batmana i Robina, także widać pierwsze próby indywidualizacji postaci. Mimo wielu niewątpliwych zalet przynależnych całej serii, odsłona ta nie porwała mnie jakoś szczególnie. 100% pojawiło się na liczniku, ale bardziej siłą rozpędu. Nie twierdzę, że wcielenie się w Człowieka Nietoperza nie dawało frajdy, ale do charyzmy Indiany Jonesa mu brakowało.

    Rok później pojawia się Lego Indiana Jones 2: The Adventure Continues kompletnie mijając się z oczekiwaniami. Nie mogę napisać, że jest to całkowicie nieudana produkcja, ale wyglądało to jak odcinanie kuponów od poprzednich części. Gdy dołożymy do tego zawalone, nieudane próby wprowadzenia otwartego świata pomiędzy etapami, otrzymamy twór, który bardzo krótko zagościł na naszej konsoli. To pierwsza odsłona, która w moim odczuciu jest całkowicie niegrywalna.

    Nie dostrzegłem potencjału także w Lego Rock Band, więc nie starałem się nawet zdobyć tej gry.

    Kolejne produkcje to Lego Harry Potter lata 1-4 i 5-7 bazujące na głośnej serii filmów o nastoletnim czarodzieju. Musze przyznać, że było to miłe zaskoczenie. Po pierwsze twórcy nie musieli się troszczyć o fabułę, któr a dostali w formie książek JK Rowling oraz serii filmów. Historia jest więc bardzo ciekawa, od samego początku wciąga i przeżywamy z przyjemnością przygody dorastającego Harrego. Wygląd także nie budzi zastrzeżeń, jest sporo ciekawych lokacji, a Hogwart, po którym można do woli podróżować robi spore wrażenie. Oczywiście w grze poruszamy się głównie Potterem oraz jego przyjaciółmi wykorzystaując rozmaite umiejętności magiczne. Chodzimy na zajęcia, gdzie podnosimy naze umiejętności czarownika. Pierwszy raz mamy w grze LEGO do czynienia z czymś w rodzaju rozwoju postaci. Każda lekcja, każdy rok spędzony w Hogwarcie dodaje nam więcej czarów, umiejętności, rozwija naszych bohaterów. Najważniejsza jest jednak olbrzymia dawka humoru zawarta w tej grze. Każdy miłośnik prozy JK Rowling doceni pracę włożoną w tę grę. Przygody znane z ekranu zostały przedstawione jakgdyby w krzywym zwierciadle. Nic nie jest brane na serio i za każdym rogiem czają się kolejne niespodzianki. Potraktowanie tej historii z przymróżeniem oka jest świetnym rozwiązaniem. Nawet lata 5-7, dużo mroczniejsze od poprzedniczki nadal posiadają rozbrajające sceny. Lego Harry Potter byłby świetną grą, gdyby nie ciągłe problemy techniczne. Niestety liczne błędy obniżają ocenę. Gra zawiesiła nam się dziesiątki razy. Setki razy nasz bohater utknął w dziwnym miejscu, wielokrotnie pojawiły się błedy uniemożliwiające kontynuację gry. Było to bardzo czasochłonne i tylko anielskiej cierpliwości moich dziewczyn gra ta zawdzięcza pomyślne zakończenie.

    W tym samym roku co lata 5-7 Harrego Pottera ukazały się jeszcze 2 gry z tej serii. Lego – Piraci z Karaibów oraz Lego Star Wars III: The Clone Wars.

    To ostatnie do dziś czeka na lepsze czasy. Wydaje mi się, że zbyt wiele produkcji pojawiło się jednocześnie, a my poświęcamy sporo czasu każdej odsłonie.

    Tak też się stało z LEGO Piraci z Karaibów, które to wciągnęły nas na wiele, wiele godzin. W sumie cięzko zrozumieć fenomen tej części. Traveller's Tales ewidentnie bało sie wprowadzania jakichkolwiek większych zmian, które mogłyby zaszkodzić kurze znoszacej złote jajka. Kolejny raz otrzymali świetny scenariusz, oparty na 4 przebojach filmowych o piratach. Okraszone dodatkową porcją humoru, absurdalnymi czasem żartami zrobiło swoje. Praktycznie jedyna nowościa jest kompas Sprrowa, który prowadzi go do ukrytych skarbów. Kapitan Jack to, podobnie jak w filmie, postać ciągnąca całą serię. Reszta jest tak szara i bezbarwna, że ciężko było namówic kogokolwiek by grał kims innym niż kapitanem Sparrowem. W grze ponownie zbieramy tysiące klocków, rozwiązujemy niezbyt skomplikowane zagadki logiczne i z etapu na etap uczestniczymy w pirackich przygodach. Nie ma możliwości by ktokolwiek nieznający filmów dobrze się bawił, czy zrozumiał fabułę. Z filmów wyciągnięte są najciekawsze momenty, zamienione na krótkie etapy. Całośc jednak robi po raz kolejny bardzo dobre wrażenie. Gry o piratach mają chyba to do siebie, że kazda ich odsłona odnosi sukces. Przy Lego Piratach bawiliśmy się świetnie.
     
    roch0 i -=SETH=- lubią to.
  2. Lotnik421 Xbox One

  3. Krakoos

    Krakoos Xbox One Xbox One XBOX MANIAK Użytkownik

    Dołączył:
    Lipiec 2, 2014
    Posty:
    325
    Polubienia:
    161
    Punkty za osiągnięcia:
    43
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Basildon
    Po Lego Piratach przyszła pora na długo wyczekiwaną produkcję Traveller’s Tales, Lego The Lord Of The Rings. Z filmu Petera Jacksona twórcy zaczerpnęli wszystko co się dało, łączenie z oryginalnymi głosami głównych postaci. Jest to kolejny raz pierwszorzędna platformówka, nastawiona na tryb kooperacji pełna przygód i powalającego humoru. Patrząc na Lego LOTR widac progress, widać, że twórcy chcieli zrobić krok do przodu.

    Pierwsza zmiana widoczna już po uruchomieniu gry to otwarty świat, możliwość podróżowania po Śródziemiu pomiędzy kolejnymi etapami i zestaw zadań jakie na nas czekają. By zdobywać drogocenne mithrillowe lub czerwone klocki będziemy musieli się trochę bardziej wysilić wypełniając kolejne zadania (niczym questy z gier RPG). Czasem zostaniemy poproszeni o przedmiot znaleziony podczas etapu gry, innym razem będziemy zmuszeni poprosić kowala w Bree o wykucie dla nas wymaganego przedmiotu. Są to zadania opcjonalne, lecz niezbędne jeśli chcemy zakończyć grę w 100%. Co ciekawe wszystkie te przedmioty będą później dostępne w przyborniku. By wysoko skakać lub chodzić po śniegu, nie musimy zmieniać się w elfa, wystarczy założyć odpowiednie obuwie. Najwięcej zmian jest w samej rozgrywce. Zaskoczyły mnie fragmenty skradankowe gdzie Hobbici musieli wykazać się swoimi szczególnymi umiejętnościami. Nie zawsze też nasi bohaterowie są razem na ekranie. W wielu sekwencjach ekran dzieli się na pół i wydarzenia w dwóch różnych lokacjach rozgrywamy równocześnie. Tak jest np. gdy jedno z nas jako Gandalf walczy z Sarumanem, partner wraz z Hobbitami ucieka przed Czarnymi Jeźdźcami z Bree. Innym razem Drużyna Pierścienia wydostaje się z Morii równocześnie z walką Gandalfa z Balrogiem. Czasami jesteśmy w tej samej lokacji, ale oddaleni od siebie, mimo podzielonego ekranu widzimy się i wspieramy na odległość. Świetnie się to sprawdza, daje poczucie, iż jesteśmy częścią wielkiej rozgrywki i nasze wysiłki są niezbędne by pokonać zło.
    Kierowanie Drużyną Pierścienia i innymi bohaterami daje sporo frajdy. Nie dość, że każdy ma inne umiejętności, to jeszcze mówi i zachowuje się odmiennie. Każda postać wreszcie może przechowywać w swoim plecaku więcej niż jeden przedmiot, jest to przydatne gdy musimy stworzyć posiłek z kilku składników, czy rozpalić ognisko z wielu części drewna. Każdy bohater ma swój styl i szkoda tylko, że walka nie została urozmaicona tak by to wykorzystać o co aż się prosiło. Wszystko załatwiamy nadal jednym przyciskiem. Oczywiście inaczej wygląda uderzenie patelnią Sama a inaczej cios mieczem Aragorna, ale efekt jest już ten sam. Walka nie stanowi żadnego wyzwania czy jest się Pippinem czy Sauronem. Nowością są także dość częste sekwencje QTE wykorzystane nie tylko w walce ale także chociażby do łowienia wędką.
    Gra jest nastawiona na ścisłą współpracę i jest praktycznie niegrywalna dla samotnego gracza. Komputer potrafi stać jak słup soli i nie pomaga nam nawet w najprostszych zadaniach. Wygląda jakby był to drobny błąd w grze, od których niestety nie jest ona wolna. Oczywiście gra tak naprawdę zaczyna się dopiero po ukończeniu trybu fabularnego i rozpoczęciu swobodnej gry. Mimo to niektóre etapy są niesamowite, epickie i warto je przejść kilka razy. Tak jest chociażby z obroną Helmowego Jaru, atakiem Entów na Isengard czy szarżą na polach Pelennoru.
    Przeszedłem grę już około 3 razy z dziewczynami i nadal mamy sporo do odkrycia, nadal bawi, wciąż do niej wracamy. W grze jest mnóstwo świetnych, nowych rozwiązań w porównaniu do poprzednich części. Twórcy gry naprawdę się postarali i zafundowali nam rewelacyjną rozrywkę. Co najważniejsze jest to gra dla wszystkich. Tak samo dobrze będą się bawi duzi oraz mali.

    Lego Batman: The Videogame, bazująca jak już pisałem, na komiksach i serialu nie opowiadała spójnej historii i to była jej spor słabość.

    Lego Batman: DC Super Heroes to już przeskok o lata świetlne. Wydawało mi się to ryzykowane – kontynuować mniej udaną grę, ale gdy zagłębiłem się w moimi dziewczynami w świecie Lego, przepadłem kolejny raz na długie godziny. Pierwsze misje nie zwiastowały jeszcze dobrej zabawy. Batman, Robin, Joker, podobne poziomy, te same zagrania. Trąciło nudą. Jedyne co zwróciło moją uwagę to piękna oprawa graficzna. Wiadomo, nasze postaci rozgrywają akcję na głównym planie, a ten dalszy zwykle nie przedstawiał sobą niczego więcej niż szarą ścianę, której nie mogliśmy przebyć. W Lego Batman 2 dalszy plan żyje! Toczy się w tamtym wymiarze druga gra. Nie możemy tam dotrzeć, ale czasem warto się zatrzymać i rozejrzeć.
    Po kilku setkach rozbitych obiektów, pokonanych wrogach i zniszczonych pojazdach, poznajemy Supermana! Ten wymuskany, narcystyczny goguś z niesfornym loczkiem opadającym na czoło pomaga nam w misjach! Do tej pory Batman i Robin byli ograniczeni przestrzennie, mogli się dostać tylko tam gdzie prowadzi droga, czy doleci lina. Superman może wszystko! Może lecieć gdzie chce, robić co chce, jest niezwyciężony, posiada lodowy oddech, laserowy wzrok i olbrzymią siłę. Jest w grze uosobieniem potęgi. Później dołączają do nas inne znane postaci z komiksów DC Comics jak Zielona Latarnia, Wonder Woman, Flash i inni. Każdy ma swoje unikalne umiejętności, które odnajdą zastosowanie w grze. Oczywiście Superman bije ich na głowę! Pomyślicie, że w takim razie gra straciła sens, jest zbyt łatwa gdyż Superman może dolecieć wszędzie i w sekundę zrobić to, z czym Batman i Robin męczyliby się godzinami. Otóż nie. Batman i Robin dzięki połączeniu unikalnych kombinezonów stanowią nadal najważniejsze ogniwo gry i wiele przejść tylko dzięki nim stoi otworem. Pod koniec gry, mimo niechęci Batmana, bohaterowie świetnie współpracują by pokonać Jokera i Lexa. Każdy dodaje coś od siebie by uratować Gotham.
    W Lego Batman 2, jak nazwałem tę grę, jest świetna, jednolita, bardzo spójna opowieść. Nie jest ona długa, gra jest zdecydowanie najkrótszą ze wszystkich, ale na podobieństwo Lego Władcy Pierścieni opowiada pełną historię począwszy od uwięzienia Jokera, poprzez jego ucieczkę, skumanie się z Lexem aż do ostatecznej walki dobra ze złem. Kolejny etap to po prostu następny wycinek całej, logicznej opowieści. Oczywiście długość gry to moja subiektywna ocena. Z moimi dziewczynami spędziliśmy sporo godzin nad nią, ale wprawny gracz mógłby ją ukończyć w dość krótkim czasie. Tylko po co? Ponadto oczywiście po ukończeniu gry fabularnej możemy rozpocząć tryb swobodnej gry, czyli Free Play. Możemy wcielić się tam w każdą posiadaną postać i dzięki temu dotrzeć do wcześniej nie eksplorowanych miejsc. Radziłbym jednak wstrzymać się przed szybkim rozpoczęciem swobodnej gry, wziąć głęboki oddech i zagłębić się w miasto Gotham...
    Ogromny obszar Gotham to coś, co zdecydowanie wyróżnia grę spośród innych i podnosi niewyobrażalnie ocenę. Z początku nie wiedziałem o co chodzi, błąkałem się po olbrzymim mieście nie wiedząc co robić. Gotham robi wrażenie! Jest niewiarygodnie dopieszczone graficznie, olbrzymie jak na warunki Lego, ponure w swej scenerii wciąż padającego deszczu, pełne zakamarków, wysokich budynków, biegających w panice ludzi, polujących na nas przestępców i wreszcie zagadek, pochowanych złotych i czerwonych klocków, pojazdów, obywateli do uratowania. Krótko mówiąc, Gotham daje nam nowy wymiar gry! Oczywiście miasta nie musimy przemierzać pieszo. Mamy do dyspozycji pojazdy jeżdżące, pływające i latające. Dodajmy jeszcze do tego naszych bohaterów. Możemy Flashem przebiec całe miasto w tempie bolidu F1, czy chociażby przelecieć Supermanem wzbijając się ponad chmury, lub manewrując pomiędzy budynkami. Superman jest po prostu cudowny!
    Zadań w Gotham jest mnóstwo, wystarczy wspomnieć, że jeśli ktoś chce ukończyć grę w 100% musi odnaleźć „jedyne” 250 złotych klocków! A to nie wszystko. Trzeba znaleźć też czerwone, trzeba uratować obywateli, odnaleźć i pokonać wszystkich złoczyńców, czy wreszcie przeszukać miasto w poszukiwaniu ukrytych postaci, a uwaga! niektóre z nich ujawniają się dopiero po zebraniu 175 złotych klocków! Zebranie niektórych z nich jest banalnie proste, wystarczy ukończyć etap, zebrać określoną ilość pieniędzy, czy uratować obywatela. Są też jednak takie, po które trzeba Batmanem lub Robinem wspinać się po budynkach, zmieniać kombinezony, kombinować którą drogę wybrać i uważać by... nie spaść i niefortunnym upadkiem nie zniweczyć kilku minut wspinaczki. Mój pad niejednokrotnie zaliczył lot koszący przez pokój, gdy Nietoperz nie doskoczył tam gdzie powinien.
    Oczywiście nawet największe nerwy koi humorystyczna konwencja gry. Jak zawsze można liczyć na wiele dowcipnych cut scenek, czy rozbrajającego zachowania bohaterów. Moje córki uwielbiają tę odsłonę gier Lego, na długi czas w odstawkę poszedł Lego Władca Pierścieni. Ponadto w grze jest wiele smaczków, takich drobiazgów, które doceniają nie tylko fani DC Comics. Np. lot Supermanem tuż nad wodą powoduje charakterystyczną falę. Warto także zobaczyć jakie pozy przyjmuje pozostawiona bez ruchu na jakiś czas postać. Jest prześmiesznie i uroczo.

    Po naprawdę bardzo udanych produkcjach miałem olbrzymie oczekiwania wobec najnowszych dzieł. Lego Marvel Superheroes nie do końca je spełniło. Zawiodła przede wszystkim schematyczna fabuła, główna opowieść jest nudna, poszatkowana. Jedynie 2-3 epizody próbuja trzymac poziom. Generalnie tryb fabularny jest męczarnią. Warto jednak zacisnąc zęby, gdyż gra szykuje sporo atrakcji. Przede wszystkim zapiera dech Nowy Jork. W rozległym mieście mamy ponad 250 mniejszych lub większych wyzwań! Niektóre naprawdę skomplikowane i trzeba się natrudzić by je wypełnić. W porównaniu z żenującymi zagadkami trybu fabularnego, te w mieście stawiają poprzeczkę graczom bardzo wysoko. Mamy zadania fotograficzne dla Petera Parkera, musimy ratować Stana Lee z opresji, Ghost-Rider koniecznie chce nas pokonać w wyścigu, w Deadpool przygotował dla nas wyjątkowe wyzwania. W tym mieście nikt sie nie będzie nudził. Jest to też pierwsza gra w serii, która w tak dużym stopniu zindywidualizowała naszych bohaterów pod względem wyglądu, zachowania, atrybutów, stylu poruszania się czy walki. Hulk jest olbrzymi, niszczy wszystko dookoła ciskając olbrzymie głazy. Iron-Man posiada cały arsenał różnorodnych broni, a Kapitan Ameryka potrafi wyczyniac cuda przy pomocy swojej tarczy. Mało tego, Traveller's Tales podjęli wyzwanie przemiany bohaterów. Na naszych oczach Hulk może przemienić się w B.Bannera, Spider-Man w Petera Parkera, ale też Ant-Man błyskawicznie potrafi stac się swoją miniaturką. Animacje są świetne i dają dużo frajdy. Oczywiście lista postaci jest olbrzymia i obejmuje bohaterów oraz złoczyńców, większość z nich doskonale sa nam znani, ale sporo rozpoznają jedynie najwierniejsi fani Marvela. Niektóre wręcz zadziwiają jakością wykonania i animacji. Można powiedzieć, że cała para poszła w bohaterów, ponieważ sterowanie pojazdami jest koszmarne. Sa takie, którymi sterujemy w miarę poprawnie i niestrasznym nam wyścig, ale kontrolowanie większości z nich przyprawia o ostry ból głowy.

    Podsumowując – w Lego Marvel cała zabawa to Nowy Jork, wszystko co poza nim jest strata czasu.
     
    roch0 i -=SETH=- lubią to.
  4. Krakoos

    Krakoos Xbox One Xbox One XBOX MANIAK Użytkownik

    Dołączył:
    Lipiec 2, 2014
    Posty:
    325
    Polubienia:
    161
    Punkty za osiągnięcia:
    43
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Basildon
    Lego Hobbit, który kolejny raz był świątecznym prezentem wydaje się być zwycięskim powrotem serii Lego do Śródziemia. Wprawdzie dopiero kilka misji za nami, ale widać jak bardzo twórcy przyłozyli się do tej odsłony. Wydawałoby się, że wystarczy pozostac przy jakości znanej z LOTR i gra już byłaby bardzo dobra. Traveller's Tales znowu zaskakuje wprowadzając jeszcze więcej nowości. Jest ich na tyle dużo, iż bez przerwy pojawiają sie podpowiedzi, bez których rozgrywka byłaby niezmiernie trudna, szczególnie dla początkujących graczy. Poza trybem fabularnym powraca mapa Śródziemia, gdzie czeka na nas niezliczona ilość zadań. Jedynym problemem w tej sytuacji wydaje się data ukazania ostatniej części przygód Bilba i grupy Krasnoludów. Ponoć ma się ukazać jako bezpłatne DLC, ale nie znamy jescze konkretnej daty.

    Lego Przygoda bazuje na świetnym filmie animowanym, więc kolejny raz fabula należy do mocnych stron produkcji. Od samego początku rzuca się w oczy odmienna stylistyka gry w porównaniu do poprzednich odsłon, gdzie tylko główny plan składał się z klocków, tło było animowane. W Lego Przygoda wszystko zbudowane jest z klocków, tło, postaci, przedmioty, pojazdy, budynki, otoczenie, słownie – wszystko. Ponieważ film jest przezabawny, trudno sadzić, iż gra zostanie utrzymana w poważnym stylu. Nie, jest jeszcze weselej, ponieważ dodano absurdalny humor twórców znany z poprzednich gier Lego. Zasady gry sa te same, kolejne etapy są wybranymi fragmentami filmu, jednakże w grze nacisk nałozono na budowanie. Niestety nie mamy żadnego wpływu na to co budujemy. Mamy schemat – jedno kliknięcie i włącza się fantastyczna animacja budowania. Szkoda, bo twórcy mogli iśc krok naprzód i dać nam więcej swobody. Trudne do realizacji, ale z pewnością nie niemożliwe. Kolejny raz gra Traveller's Tales daje nam pół-otwarty świat, gdzie w przerwach między etapami możemy powałęsac się po Klockburgu, wykonać dodatkowe misje, zagrac w minigierki, czy poszukać przedmiotów kolekcjonerskich.

    Gra przeznaczona jest głównie dla fanów filmu oraz maniaków gier Lego (znalazłbym kilku takich). Poza kilkoma drobnymi rzeczami nie wprowadza nic nowego, a wręcz przeciwnie, wydaje się być tworzona w pośpiechu, jest niedopracowana i razi błędami. Sa one niewybaczalne szczególnie gdy pojawiają sie pod koniec etapu, co autentycznie miało miejsce. Podczas ucieczki musiałem Żyletą wykonac skok, niestety nie widziałem zbyt dobrze miejsca docelowego. Moja postać zablokowała się kilka razy między pojazdami i za każdym razem wymagany był restart etapu.


    Gdybym miał podsumować temat o grach Lego jakąś zgrabną konkluzją, napisałbym z pewnością, że to idealne gry kooperacyjne, humorystyczne dające wyjątkową rozrywkę graczom bez względu na wiek. Traveller's Tales przez lata wypracowało markę, która zachwyca amatorów wszystkich rodzajów gier. Każdy wszak lubi oderwać się od poważnych gier i zatopić w światach pełnych magii, stworzonych z malutkich klocków, którymi bawiliśmy się w dzieciństwie.


    Co rok wypatruje kolejnej produkcji i nie zanosi sie by w nadchodzącym 2015 coś sie zmieniło.


    Pytanie, którą odsłonę Lego polecam, należy do najtrudniejszych. Skłamałbym pisząć, iż Lego Władca Pierścieni dało mi więcej frajdy niż Lego Star Wars. Nie wyobrażam sobie także nie przeżyć przygód Indiany Jonesa w świecie klocków Lego. Jednakże zdaję sobie sprawę, że świat gier idzie naprzód i starsze produkcje mogą się wydawać archaiczne współczesnym graczom. Gry Lego bazują na filmowych megaprodukcjach i można się kierować tym kryterium podczas wyboru swej pierwszej przygpdy z serią. Czego gorąco życzę i polecam.
     
Wczytywanie...

Poleć forum