1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain

Temat na forum 'Gry' rozpoczęty przez -=SETH=-, Sierpień 10, 2015.

  1. -=SETH=-

    -=SETH=- -= XBOX GOD =- Członek Załogi Administrator Super Moderator Xbox One V.I.P Pomocnik XBOX MANIAK Game Master Liga XboxForum.pl Achievement Hunter PSforum.pl

    Dołączył:
    Wrzesień 11, 2010
    Posty:
    28146
    Polubienia:
    3220
    Punkty za osiągnięcia:
    113
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    مصر
    [​IMG]

    W wątku tylko opinie!
     
  2. Lotnik421 Xbox One

  3. Lind

    Lind Użytkownik Użytkownik Świeżak

    Dołączył:
    Luty 18, 2015
    Posty:
    35
    Polubienia:
    25
    Punkty za osiągnięcia:
    18
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Kraków
    Gra naprawdę spoko. Nie ma się czegoś doczepić. Gra oferuję sporo misji dodatkowych które ułatwiają główny wątek gry. Sposób przechodzenia misji zależny od gracza można po cichu lub jak rambo. Świat w grze spory, sporo broni i gadżetów. Jak narazie tylko w jednym miejscu zablokowałem Snake'a na kontenerze. Grę śmiało mogę polecić osobom co lubią skradanki.

    Wysłane z mojego HTC Desire 820 przy użyciu Tapatalka
     
  4. Julian1916

    Julian1916 Użytkownik Użytkownik Świeżak

    Dołączył:
    Grudzień 11, 2014
    Posty:
    166
    Polubienia:
    35
    Punkty za osiągnięcia:
    28
    To mial byc rok wielkich przemier i zakonczen. Wiedzmin wyszedl swietny, ale kulawy technicznie. Batman zapomnial co w nim pokochali gracze, min. nieserwujac walk z bossami.
    A Metal Gear Solid V The Phantom Pain rowniez niespelnil oczekiwan. Tak naprawde gra-kuriozum. Napisy po kazdej misji, FOBy i ubezpieczenia i co najgorsze - pospiech. Gra sie zaczyna bardzo powoli, misje 30 fabularnie odczytywalem jako 2/3 gry. Tu tez konczy sie pierwszy rodzial. Drugi to chyba piec misji plus powtorki. Ewidentnie Konami pospieszylo prace, watpie by zamyslem Kojimy bylo takie skondensowanie drugiego rozdziału. Fabularnie Japonczyk sie moim zdaniem nie popisal. O ile sam zabieg z
    tozsamoscia Venom Snake'a, tym ze wcale nie jest Big Bossem, a jego fantomem, medykiem z Ground Zeroes jak i "Big Bossem" z Outer Heaven
    jest moim zdaniem wyborny, o tyle nie wykorzystanie szansy na budowe Outer Heaven (Motherbase w przyszlosci), zamieszania z Metal Gearami czy anomalii czasowych mu nie wybaczę. Rowniez de facto nie dowiedzielismy sie w jaki sposob Big Boss z bohatera stal sie terrorystą. Jego upadek, przynajmniej moralny poznaliśmy. Obdarł z życia i tożsamości człowieka który bronił go przed wybuchem swoim ciałem. Ale wciąż czuje że czegoś tu brak.
    Jesli chodzi o gameplay- najlepsza skradanka napewno tej generacji, ciezko mi znalezc godnego przeciwnika wczesniej. DD, Quiet tez daja rade :) Fajne walki z bossami (walka z Quiet to odlot!) choc klasyczna dostalismy tylko jedna. Malo, ale te nie klasyczne (jak Quiet) daja rade :)

    Poza wszystkim, te gre sie kocha tez za male rzeczy- za slodkiego szczeniaczka, za jednookiego psa, za rogatego protagonistę (możliwość rozbudowy rogu wystepuje :-D), za fultonowanie, za błąkających sie żołnierzy. I za to że jest bardziej komiksowa niż Batman Arkham Knight. 9/10
    Wysyłane z mojego GT-I9070 za pomocą Tapatalk 2
     
    Ostatnia edycja: Październik 25, 2015
  5. Dzioba92

    Dzioba92 Użytkownik Użytkownik Świeżak

    Dołączył:
    Grudzień 14, 2011
    Posty:
    104
    Polubienia:
    19
    Punkty za osiągnięcia:
    18
    Płeć:
    Mężczyzna
    Pozwolę sobie skopiować mój krótki wpis z tablicy Xboxa.

    "MGS V - nie na takiego Snake liczyłem... ciągle te same lokacje, ciągle podobne misje, ciągłe powroty do bazy, nudy, nudy i jeszcze raz nudy. Gdzie fabuła? Gdzie stary Metal Gear? Tylko Prolog się broni. Chyba to będzie jedna z niewielu gier, których nie będzie chciało mi się ukończyć."

    Kupując MGSa, liczyłem na wciągająca fabułę, fajne prowadzenie akcji, dużo cutscenek, z których Metal słynie, a dostałem... no właśnie. Sandboxa bez wyrazistej fabuły z powtarzalnymi lokacjami i misjami. Najbardziej boli mnie sztuczne przedłużanie rozgrywki, a jazda po bazie do kolejnej platformy to już szczyt. Na prawdę mocno się zawiodłem.
     
  6. Julian1916

    Julian1916 Użytkownik Użytkownik Świeżak

    Dołączył:
    Grudzień 11, 2014
    Posty:
    166
    Polubienia:
    35
    Punkty za osiągnięcia:
    28
    Kojima dwa lata temu (po tym jak zjechano czwórke za 8 godzin cutscenek) zapowiedzial mniejsza ilosc filmikow. Trzeba najpierw czytac, potem kupowac. Zreszta, bylo Ground Zeroes ktore jasno mowilo czym bedzie Phantom Pain. Rozdzieranie szat i krzyk "to nie ten MGS" towarzyszy chyba kazdej czesci, taki typ fanow :D

    Historia byla, ale trzeba bylo jej poszukac. Fabula byla imo wciagajaca, jednakze trzeba bylo regularnie w ACC sluchac kaset by byc na biezaco.

    Sztucznego wydluzania rozgrywki nie ma, fabule mozesz skonczyc bez dotykania niezoltych side opsow i powtorek. Misje fabuly dzieja sie zazwyczaj w innych lokacjach (zazwyczaj, tzn czasami po drodzd mijasz miejsce z innej misji. Samo centrum misji to zawsze inne miejsce... Poza misja 29.) A, i nie wiem co Ci strzelilo by jezdzic miedzy platformami, kiedy masz helikopter :p

    Rezygnacja z liniowosci byla swietnym pomyslem, grajac The Truth strasznie sie meczylem w tym szpitalu z prologu. Gram teraz drugi raz, i przechodze wszystko w inny sposob.

    Wysyłane z mojego GT-I9070 za pomocą Tapatalk 2
     
    Ostatnia edycja: Listopad 3, 2015
  7. Dzioba92

    Dzioba92 Użytkownik Użytkownik Świeżak

    Dołączył:
    Grudzień 14, 2011
    Posty:
    104
    Polubienia:
    19
    Punkty za osiągnięcia:
    18
    Płeć:
    Mężczyzna
    To była moja subiektywna opinia :D

    Nie czytałem recenzji MGSa przed zakupem właśnie z powodu fabuły i Kojimy, który zawsze mnie czymś zaskoczył. Nie chciałem sobie psuć rozgrywki zbędnymi spoilerami. Jeśli ruszamy Ground Zeroes to porównywalnie było tam dużo więcej starego MGSa i dużo większy procent cutscenek.

    Historia jest w porządku, ale przeszkadza mi forma jej prowadzenia. Bardzo dobry Prolog, a po nim pustka... Całkowicie zła forma narracji.
    Co do cutscenek to z tego co wiem to Konami obcięło budżet i zamiast dużo większej ilości przerywników filmowych dostaliśmy taśmy do słuchania, które są strzałem w kolano dla osób, które kochały Metal Gear Solid za filmowość właśnie.

    Helikopter? Niestety nie pojawia się on od razu, a całość przebiega tak samo długo jak jazda autem. Oczywiście fajnie to wygląda, fajny feeling za 1, 2 czy 10 razem. Później staje się to nudne i denerwujące. To samo miałem przy wyborze misji, których nie można odpalać bezpośrednio z Platformy, lecz dopiero z Helikoptera. Ciągłe przeskakiwanie z "terenu" do helikoptera i bazy po jakimś czasie stało się już dla mnie męczące, nie wspominając o samym locie. Oczywiście całość przedzielona jest jeszcze ekranami ładowania. Napisy po każdej misji również stają się denerwujące.

    Liniowość czy otwarty świat nie jest dla mnie tak ważny w MGSie, tutaj zawsze liczyła się dla mnie fabuła i sposób jej prowadzenia.

    Niestety z przykrością stwierdzam, że 4 część dużo lepiej wspominam, a końcówka w MGS4, finalna walka + muzyka to 10/10.

    Może po prostu jestem już na takie gry za stary :D Zauważyłem, że od jakiegoś czasu wkurza mnie takie podejście autorów do rozgrywki, a kolejka gier do ogrania przeze mnie ciągle się powiększa (Halo 5, Tomb Raider, Mad Max, Fallout, Battlefront) :D
     
  8. Julian1916

    Julian1916 Użytkownik Użytkownik Świeżak

    Dołączył:
    Grudzień 11, 2014
    Posty:
    166
    Polubienia:
    35
    Punkty za osiągnięcia:
    28
    Pewnie, ja tylko podejmuje jakas polemike :)
    Fabula w MGSie to zawsze dla mnie byla tona bullshitu posypanego nanomaszynami i swietnymi postaciami :D cutscenki to nie kwestia budzetu (ciecia w budzecie to chyba chapter 2 a raczej jego brak), a tego jaki byl zamysl na ta gre - wiecej gameplayu, mniej gadania. Kojima przed premiera mowil ze ma byc mniej cutscenek.
    Nie wiem czy sie dobrze zrozumielismy- miedzy platformami podrozuje sie helikopterem, duzo szybciej niz samochodem.

    Jesli mowimy o GZ, to "stary MGS" ograniczal sie tam do konkretnej lokacji. Cutscenek bylo wiecej- coz jak misja trwa tam ok 15 minut, a do opowiedzenia jest rozwalenie motherbase i wprowadzenie postaci przed TPP... No to oczywiste ze wiecej (procentowo).
    Ja rowniez swoja kupke wstydu mam, niektore gry nawet sie pokrywaja :)
    No i jesli ruszamy GZ :) to odnosze wrazenie ze od czasu jej tworzenia Kojimie odpadly jaja. Watek gwaltow Chico na Paz wprowadzil mnie w mega szok, seria weszla na mocniejszy poziom. Nie bylo nic bardziej creepy w calej serii. Nic w tym stylu w TPP nie dostajemy, Skullface zachowuje sie niczym Goldfinger. Kojima mial lamac tabu ta gra, gdy zobaczylem te dzieciaki w kopalni pomyslalem sobie "zaczyna sie ostro robic". Jak sie skonczylo wiemy. Szkoda, liczylem na mocniejsza opowiesc.

    Glownie, poza wycieta fabula, ubolewam w tym MGSie na brak wiekszej ilosci bossow (nie mowie o grubasach na kolkach ;)). Quiet, Gear i Skullsi to troche malo.

    Jesli chodzi o rozpoczynania misji- troche nienaturalne jest faktycznie odpalanie ich tylko z ACC. Gra traci na dynamice, i wieczne wzywanie helikoptera jest meczace. Coz, taka konwencja.
    Ekrany ladowania to codziennosc. Od kilku generacji tak jest, i raczej sie nie zmieni. Przed MGSem calakowalem Wiedzmina, i uwierz mi, te ekrany ladowania wydaja mi sie krotkie :)

    Co do porownania z 4. Ja gram w gry dla gameplay'u. Jak chce swietnej fabuly z plot twistami lapie Braci Karamazow czy inne Syreny z Tytana. Pod wzgledem czystego gameplay'u, czworka nawet nie stala obok V.

    A i napisy po misji mozna przyspieszyc. Znak konfliktu na jakim ta gra powstala.


    Wysyłane z mojego GT-I9070 za pomocą Tapatalk 2
     
    Ostatnia edycja: Listopad 3, 2015
  9. djploki

    djploki Użytkownik Użytkownik

    Dołączył:
    Styczeń 31, 2009
    Posty:
    2565
    Polubienia:
    250
    Punkty za osiągnięcia:
    83
    Miasto:
    Jelenia Góra
    Wszystko to wina Konami. Kojima chciał dokończyć grę i wypuścić ją w przyszłym roku z ukończonym trzecim chapterem a jak wyszło to już wiemy. Mimo to jest to bardzo grywalny tytuł i wielka szkoda,że nie ukończony.
     
  10. Krakoos

    Krakoos Xbox One Xbox One XBOX MANIAK Użytkownik

    Dołączył:
    Lipiec 2, 2014
    Posty:
    326
    Polubienia:
    163
    Punkty za osiągnięcia:
    43
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Basildon
    Przystąpiłem do gry nie znając poprzednich przygód Big Bossa, szczególnie, że Ground Zeroes odpuściłem sobie, spróbowałem, nie podeszło. Pewnie w ogóle bym nie sięgnął po tę pozycję, gdyby nie Angry Joe i jego przekonująca recenzja na Youtube. Wyższą ocenę dał tylko Wiedźminowi 3 i kiedy nadarzyła się okazja by koszmarnego Fallouta 4 wymienić na efekt współpracy (prawdopodobnie ostatni) Konami z Kojimą, od razu złapałem okazję. Ciężko nie przekonać się do gry, które serwuje nam na dzień dobry prawdziwe trzęsienie ziemi. Prolog jest porywającym widowiskiem i zapowiedzią olbrzymich emocji podczas rozgrywki. Ucieczka Snake’a ze szpitala jest bez wątpienia jedną z najlepszych czołówek gier. Klimatyczna, pełna fajerwerków, a przy tym daleka od realizmu, co daje odpowiedź na pytanie z jaką grą będziemy mieć do czynienia.

    Kiedy już spoconymi z przejęcia rękami podniosłem szczękę z podłogi po tym niełatwym wcale wstępie, rozpoczęła się właściwa rozgrywka. Anonsowana jako taktyczna gra akcji Metal Gear Solid 5 zaskakuje na każdym kroku rozmachem ale też drobiazgowością. Każdą akcję możemy bardzo starannie przygotować, od wyboru broni, poprzez dodatki, rozmaite gadżety, uniformy, pojazdy czy naszego towarzysza. Każdy z tych elementów może być sukcesywnie ulepszany. Oczywiście wszystko ma swoją cenę, dlatego trzeba uważać by nie przeszarżować. Sam wpadłem w tę pułapkę szastając kasą na prawo i lewo, czego efektem był brak funduszy na najpotrzebniejsze rzeczy, a wydatki mnożą się w zastraszającym tempie. Na szczęście szybko przystopowałem i skoncentrowałem rozwój na uzbrojeniu przydatnym podczas cichej infiltracji.

    Kapitał możemy powiększać na wiele sposobów podczas misji. Każde zakończone zadanie jest nagradzane, dodatkowo w ich trakcie możemy odnaleźć wiele wartościowych przedmiotów, jak diamenty, broń, pojazdy czy kontenery wypełnione drogocenną zdobyczą. Inwestować warto jedynie w sprzęt lub broń, która pokrywa się ze stylem naszej gry. MGS5 jest pierwszorzędną składanką i jeśli planujemy pozostać całą misję w ukryciu, będziemy potrzebować innego uzbrojenia niż gracze, preferujący bardziej otwarte działania. Dobrze być jednak przygotowanym na każdą ewentualność. Na szczęście w dowolnej chwili możemy liczyć na zrzut zaopatrzenia.

    Big Boss jest twardzielem i samotnikiem, ale nie gardzi pomocą, jaką daje nowoczesna technologia. Dzięki lornetce może zaznaczyć wrogów oraz podsłuchać ich rozmowy, wszystko to aktualizuje się w iDroidzie, podręcznym i niezbędnym urządzeniu, które oprócz wyświetlania mapy pomaga zarządzać bazą, a także wsparciem z powietrza. Dodatkowo Snake może liczyć na pomoc swych wiernych towarzyszy. Na początku jest nim jedynie nasz koń jako środek transportu, ale w miarę rozwoju sytuacji możemy skorzystać z pomocy dwunożnego robota, psa, czy świetnie wyszkolonej Quiet. Każdy ma swoje wady i zalety i przydaje się w określonych misjach. Wydaje mi się, że D-Dog sprawdza się najlepiej jako towarzysz. Potrafi wykryć pobliskich żołnierzy wroga, cenne przedmioty, zwierzęta, czy rośliny. Quiet na początku jest wielce kapryśna i nieszczególnie przydatna. Kiedy jednak jej lojalność wzrośnie będzie nam niejednokrotnie ratować skórę. Podzieliłem to w ten sposób, że na główne misje zabierałem psa, na poboczne Quiet i wszyscy byli zadowoleni.

    MGS5 oferuje pełną swobodę w wykonywaniu misji, od planowania aż po rozgrywkę. Otrzymaliśmy do dyspozycji otwarty świat z systemem dobowym oraz zmiennymi warunkami pogodowymi. Od nas zależy jak to wykorzystamy. Większość misji starałem się rozpoczynać wieczorem, po zmroku byłem trudniejszy do wykrycia, ale musiałem z kolei uważać na oświetleniei coraz lepsze noktowizory. Burze piaskowe powodują, że jesteśmy niewidoczni, możemy niepostrzeżenie zakraść się na tyły wroga lub rozpocząć eliminację ale także łatwo się podczas nich zgubić. Deszcz za to przynosi pozytywne efekty w postaci zagłuszania naszych kroków. W misjach robiłem wszystko, by infiltrować bazy wroga niepostrzeżenie, co w wielu przypadkach było bardzo trudne. W podbramkowych sytuacjach pomógł świetny „reflex mode”. Gdy zostajemy wykryci przez nieświadomego naszej obecności strażnika, czas zwalnia dając nam szansę na szybką reakcję. Zdarzyło się mimo wszystko, że po kilku (niech będzie, czasem kilkunastu) próbach, odpuściłem sobie i zaatakowałem wszystkim co miałem najmocniejszego w zanadrzu. Można oczywiście obydwa style połączyć, wniknąć niepostrzeżenie, a uciec w wybuchowym stylu. Najlepsze jest to, że gra nie karze nas za taki czy inny sposób prowadzenia działań wojennych. Fakt, wyższą rangę dostaniemy za szybkie, bezkrwawe i ciche akcje, ale w ostatecznym rozliczeniu najważniejszy jest efekt. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że mamy do dyspozycji tak wiele gadżetów, że aż prosi się by pozostać niewykrytym.

    Najbardziej przydatne, choć początkowo dość zabawne, usprawnienie to system Fulton. W dowolnym momencie dzięki nadmuchiwanym balonom możemy z miejsca akcji przetransportować do głównej bazy dowolny przedmiot, roślinę, zwierzę, wrogiego żołnierza, czy uratowanego więźnia. Jest to dość niepoważne, ale wielce przydatne. Zabawnie wygląda gdy podczas pełnej napięcia akcji nagle jakiś delikwent odlatuje wesoło dyndając nogami. Lepsze jednak to niż taszczenie kogoś na plecach z powrotem do helikoptera. Po kilku ulepszeniach ful tonować można także całe kontenery, pojazdy a nawet czołgi. Porwani w ten sposób żołnierze wroga po jakimś czasie, w drodze przesłuchań o których raczej nie chcemy wiele wiedzieć, przyłączają się do naszej organizacji – Diamentowych Psów.

    Ciężko pisze się grze, która zaskoczyła mnie na tak wielu płaszczyznach. Praktycznie co chwilę odkrywałem coś nowego i kiedy już wydawało się, że nie można więcej upchnąć w rozgrywkę, Kojima zadziwiał nowymi pomysłami. W największe osłupienie wprawiła mnie część strategiczno-ekonomiczna gry. Z poziomu helikoptera, iDroida, czy podczas wizyt w Bazie Matce jest zawsze sporo do zrobienia. Najważniejsze to szybko rozwinąć naszą centralę, by mogła pomieścić jak najwięcej ful tonowanych żołnierzy, którzy będą wypełniać coraz to bardziej skomplikowane zadania dla nas.

    Najciekawsze są oczywiście działania w terenie. W otwartym świecie mamy dowolność w planowaniu akcji. Tradycyjnie najlepiej zająć strategiczny punkt i dobrze prześwietlić teren lornetką. Można dopaść jednego ze strażników i przesłuchać go, zaowocuje to poznaniem wartościowych miejsc na mapie. W tym celu potrzebujemy jednak tłumacza, gdyż lokalni wojacy bardzo rzadko znają cywilizowane języki. W Afganistanie konfrontujemy się z rosyjską armią, natomiast w Afryce natrafiamy na rozmaite lokalne dialekty. Spodobał mi się ten zabieg, niespotykany w czasach gdy nawet Noe, czy Mojżesz w filmach mówią po angielsku.

    W grze jest 50 głównych misji, z tym że po 31 powtarzamy te wcześniejsze z pewnymi obostrzeniami, typu nie można zostać wykrytym, użyć kamuflażu, czy skorzystać z czapki kurczaka. Dla mnie była to po prostu powtórka z rozrywki, ponieważ nie skorzystałem ani raz z tych udogodnień. Natomiast imponująca jest liczna misji pobocznych, ponieważ jest ich aż 157. Ich różnorodność jest na tyle duża, że nie ma miejsca na nudę. Poza tym taktyczna strona gry tak mnie urzekła, że z przyjemnością ruszałem do kolejnych wyzwań. Uwalnianie więźniów, eliminowanie ciężko uzbrojonych patroli, odszukiwanie planów, czy przechwytywanie oficerów ani raz mi się nie znudziło. Poza tym misje poboczne nie są dostępne od początku, a odblokowują się w miarę rozrywki. Czyli wypadało, że robiłem jedną misję główną i 4-5 dodatkowych.

    MGS5 jest grą, która adoptuje sie do naszych oczekiwań i upodobań. Daje nam to, czego od najlepszych gier akcji oczekujemy i dpowiada w nieoczekiwany sposób. W jednej z recenzji nazwano to kontratakiem gry. Jeśli preferujemy cichą infiltrację, nasi przeciwnicy w kolejnych misjach wzbogacą sie o noktowizory, będzie wiecej snajperów. Gdy preferujemy siłowe działania, także wrogowie uzbroją się po uszy.

    Czytałem, że fani narzekają na mniejszą ilość scenek przerywnikowych i słabszą fabułę w tej odsłonie przygód Big Bossa. Mnie ona wcale nie przeszkadzała, stanowiła integralną część rozgrywki. Spodobały mi się mocno zarysowane charaktery, do których emocjonalnie sie przywiązałem. Fabuła stanowi zgraną i logiczną całość. Jeśli nawet ta część jest uboga w “cutscenki”, są one na najwyższym poziomie jakościowym. Większość z nich powoduje, że ciarki przechodzą po ciele. Końcowe fragmenty rozbroiły mnie emocjonalnie, szczególnie historia Quiet, która o mały włos nie ukradła Bossowi pierwszeństwa na ekranie.

    Od strony technicznej nie mam zbyt wiele do zarzucenia, gra wygląda świetnie, szczególnie pierwsze lądowanie w afrykańskiej dżungli robi wrażenie. Muzyka w grze jest przepiękna. To pierwsze na co moja żona zwróciła uwage podczas regularnego zerkania w stronę ekranu. Przypominam, że pisze moją recenzję już po nagrodzeniu MGS5 w kategorii najlepsza gra akcji ora najlepsza muyka. Osobiście wolę tę z Wiedźmina 3 oraz Life is Strange, ale dzieło Kojimy też potrafi urzec.

    Czy w takim razie MGS5 jest grą idealną? Nie, ale z pewnością miałem w rękach prawie wybitną skradankę. Brakowało mi przede wszytskim bardziej urozmaiconego otoczenia, napotykanych tu i ówdzie cywilów. Miejscówki nie robią wielkiego wrażenia, szczególnie wygląd obozów dość często się powtarza. Dwie mapy, mimo iż rozległe to zdecydowanie za mało. Do tego jak już pisałem 40% misji się powtarza. Główne zadania są niesamowite i niektóre z nich wciskają w fotel, ale wolałbym aby te 20 ostatnich nie dostarczały uczucia deja vu. Najgorsze jednak były spadki płynności gry. Szczególnie widoczne, a wręcz uniemożliwiające rozgrywkę, w misji Sahelanthropus, gdzie nagromadzenie wybuchów jest największe.

    Podsumowując, Metal gear Solid 5 to gra świetna, w wielu aspektach wyjątkowa, przenosząca gry akcji na inny poziom, stawiająca konkurencji poprzeczkę na niewiarygodnie wysokim poziomie. Obym się mylił, ale czuję że podobnie jak w przypadku Wiedźmina 3, w swoim gatunku długo ta gra pozostanie niedoścignionym wzorem do naśladowania. Po prostu trzeba ją mieć, zagrać, poczuć tę euforię uczestnicząc w przygodach Big Bossa.
     
    galaretka007 i Wincent lubią to.
  11. reevo

    reevo Xbox One Xbox One Użytkownik Świeżak

    Dołączył:
    Marzec 10, 2016
    Posty:
    91
    Polubienia:
    162
    Punkty za osiągnięcia:
    33
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Jarosław
    Powtarzalność, powtarzalność i jeszcze raz powtarzalność. Ale uwaga! Z tym tytułem powyższe zdanie nabiera całkowicie innego znaczenia. Podobnie jak mój poprzednik jest to moja pierwsza przygoda z Big Bossem (Ground Zeroes ukończyłem, ale uważam to za spójną całość V). Prolog do gry jest zaskakujący, dynamiczny i momentami wręcz straszny, później jednak tempo zwalnia i niestety fabuła zdaje się schodzić na dalszy plan. Na szczęście ta gra to nie tylko fabuła. To przede wszystkim niesamowita grywalność i immersja w jednym z moich ulubionych stylów rozgrywki - skradance. Wróćmy do powtarzalności - w grze często będziemy musieli rozgrywać różne misje w tych samych lokacjach ale sposobów w jaki je wykonamy jest nieskończenie wiele i to nadaje grze całego uroku. Wspomniana wcześniej skradanka to tylko wybór gracza, gdyż tak naprawdę możemy wykonywać zadania w stylu Rambo. Nie ma żadnych limitów! Dostępność sprzętów jakich nasz protagonista może użyć podczas misji jest zatrważająca, pomocnicy, których możemy zabrać w ogień walki faktycznie są pomocni (czego nie można powiedzieć w wielu grach). Miłośnicy ekonomii również znajdą coś dla siebie w postaci zarządzania bazą, zbieraniu ludzi, surowców, etc. Podsumowując, gra jest przyzwoita i warta swojej ceny. Jedynym z dużych potknięć jest fabuła, która jest niezbyt wyraźna i niedokończona. Szkoda mi tylko Konami, bo ich ostatnie poczynania nie nazwałbym nawet strzałem w kolano a totalnym samobójstwem.
     
  12. dudi2000

    dudi2000 Xbox One Xbox One V.I.P Użytkownik

    Dołączył:
    Listopad 20, 2010
    Posty:
    920
    Polubienia:
    97
    Punkty za osiągnięcia:
    28
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Bieruń
    Jestem po kilku godzinach rozpoznawania gry ponieważ mój angielski to podstawa, a jak wiadomo gra nie jest w żaden sposób spolszczona. Gra mnie wciągnęła choć tak naprawdę nie wiedziałem o niej prawie nic. Sytuacje rozjaśnił mi poradnik http://www.eurogamer.pl/articles/2015-09-03-metal-gear-solid-5-the-phantom-pain-poradnik-solucja.

    Zachęcam do przeczytania ponieważ, negatywne albo obojętne oceny gry są ustosunkowane nie znajomością gry. Gra to jedna z lepszych pozycji tego roku!!!
     
Wczytywanie...

Poleć forum