1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dowiedz się więcej.

Project Origin

Temat na forum 'Gry' rozpoczęty przez Mariusz512, Sierpień 23, 2008.

  1. Mariusz512

    Mariusz512 Użytkownik Użytkownik

    Dołączył:
    Grudzień 10, 2007
    Posty:
    73
    Polubienia:
    0
    Punkty za osiągnięcia:
    6
    [​IMG]

    Zapowiedź Gry:

    Po latach tułaczki kolejna gra z universum F.E.A.R. wraca do swoich twórców – studia Monolith. Ponieważ straciło ono prawa do nazwy (i tylko nazwy), tym razem gra będzie sprzedawana pod tytułem Project Origin. Udało nam się spotkać z dwójką developerów z tejże firmy, którzy w kilkanaście minut na przykładzie grywalnej wersji kilku etapów starali się pokazać charakterystyczne cechy swego najnowszego dzieła.

    Pod względem fabularnym Project Origin rozpoczyna się dokładnie 30 minut przed końcem F.E.A.R. i pozwala pokierować losami żołnierza nazwiskiem Michael Beckett. Na więcej szczegółów dotyczących fabuły będziemy musieli niestety jeszcze poczekać. Omawiany etap umiejscowiony jest w raczej postapokaliptycznych klimatach – przedzieraliśmy się przez zniszczone miasto.

    Zmiany w stosunku do oryginału są dość kosmetyczne. Podciągnięto oprawę audiowizualną, zmieniono interfejs, zlikwidowano apteczki (na rzecz modnej ostatnio regeneracji) i zwiększono interakcję z otoczeniem. Teraz możemy przewracać biurka, otwierać drzwi stojących na ulicach samochodów i wykonywać wiele podobnych akcji, celem zasłonięcia się przed ogniem przeciwników.

    Dokładnie tak samo przed naszymi działaniami próbuje bronić się sztuczna inteligencja. W trakcie przechodzenia omawianego poziomu niejednokrotnie na własne oczy widzieliśmy dowody sprawnego orientowania się wirtualnych wojaków w świecie gry – algorytmy nimi zarządzające zostały wyraźnie poprawione.

    Dużo uwagi poświęcono zmianom w sposobie narracji. Tradycyjnie powracają elementy horroru – z małą dziewczynką Almą na czele. Tym razem jednak między nią a graczem dojdzie do większej liczby bliższych spotkań – raz znienacka go szarpnie, innym razem popchnie. Gra naturalnie nadal będzie cały czas pokazywać akcję z perspektywy pierwszej osoby, co ma na celu jak największą integrację grającego z głównym bohaterem Project Origin.

    Ponieważ wiele osób narzekało na dosyć zawiłą fabułę, którą w dużej mierze poznawało się poprzez czytanie wiadomości pozostawionych na komputerach i w nagraniach poczty głosowej różnych telefonów, Monolith postawił tym razem na jaśniejsze jej przedstawienie w toku gry właściwej. Na szczęście nie oznacza to rezygnacji ze wspomnianych środków jej opowiadania – tyle, że tym razem uda się więcej zrozumieć i bez nich.

    Drobną rewolucję przeszła zbrojownia. Do czterech sztuk zwiększono limit pukawek, jakie może ze sobą nosić gracz oraz zaproponowano dwa nowe rodzaje granatów: EMP i napalmowe. Najbardziej urokliwą innowacją jest jednak umożliwienie graczowi poprowadzenia ciężkiej zbroi bojowej. Wyposażona w karabiny maszynowe i wyrzutnię rakiet robi sieczkę nie tylko z przeciwników, ale i z otoczenia. Na naszą uwagę, że te fragmenty gry bardzo przypominają Shogo – autorzy z uśmiechem przyznali, że wiele osób domaga się sequela (czyżby jakiś zakamuflowany sygnał?). W grze pojawić mają się też inne pojazdy, ale jeszcze tajemnicą jest, jakie dokładnie.

    Niczego nie dowiedzieliśmy się o trybie multiplayer oprócz tego, że będzie. Gra powstaje równocześnie na PC, PlayStation 3 oraz Xboksa 360. Żaden z nich nie jest platformą wiodącą, jak stwierdzili autorzy – różnice między poszczególnymi edycjami mają być praktycznie niezauważalne.

    Cóż – szczerze mówiąc Project Origin jest kolejną pozycją, która znakomicie podsumowuje slogan „więcej i lepiej”. Jeśli należycie do grona zagorzałych fanów serii i z tęsknotą wypatrujecie kolejnego tytułu – czeka Was kawał znakomitej zabawy. Jeżeli jednak już przejadła Wam się ta formuła – Project Origin raczej na powrót Was do niej nie przekona. Na szczęście w razie poważnych wahań będzie można przed potencjalnym zakupem sprawdzić wersję demonstracyjną. Project Origin szykuje się na kawał przyjemnego, nieźle zamaskowanego, ale jednak odcinania kuponów.

    Żródło: gry-online

    Galeria: http://www.gry-online.pl/S026.asp?ID=6267
    Filmy: http://www.gametrailers.com/game/5453.html
     
Wczytywanie...

Poleć forum